sobota, 23 czerwca 2012

Jakie cztery dni?

Koncepcja pracy, do jakiej mi aktualnie blisko to bycie w kontakcie z potrzebami uczestników - tak zgłaszanymi przed spotkaniem, jak i na bieżąco - w trakcie niego. 

Myślę, że na takim spotkaniu możemy pracować procesowo tzn. pracować z tym co "tu i teraz", zagłębiając się i oglądając to, co na bieżąco będzie nas dziwić, zaskakiwać, cieszyć a może przestraszać. To oznacza, nie inaczej, jak pracę z/na/w emocjach.

Warto poświęcić zatem czas na przyjrzenie się tej płaszczyźnie - jaką są nasze emocje. Co tak naprawdę o nich wiemy? Co z nimi chcemy/ możemy uczynić? W co wpisać efekty takiego wysiłku?

Druga płaszczyzna to świat relacji, bycia w kontakcie ze sobą i z innymi. To doświadczanie, smakowanie, dotykanie granic, autonomii i zależności.

Trudno te dwa światy rozdzielać. Prościej pozwolić im wzajemnie się przeplatać, zespalać, oddziaływać.

Jak to zrobić? Trzeba wrócić do pierwszego postu;-)

Zapraszam
SC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz